Oznaczanie grafik AI — darmowe narzędzie

Sprawdź, czy Twoje zdjęcia i grafiki mają oznaczenie AI — a jeśli nie mają, dodaj je w kilka sekund. Bez zakładania konta i bez wysyłania plików na jakikolwiek serwer.

🔒 Twoje pliki nie opuszczają tego komputera. Całość dzieje się w Twojej przeglądarce — nic nie jest przesyłane, zapisywane ani analizowane po naszej stronie.

Od 2 sierpnia 2026 obowiązują przepisy AI Act o przejrzystości treści tworzonych przez sztuczną inteligencję. Jeśli sprzedajesz w sieci i używasz grafik generowanych albo mocno zmienianych przez AI, dotyczą Cię bezpośrednio.

Przeciągnij tu pliki (JPG, PNG, WebP) albo

Co dokładnie robi to narzędzie?

Robi dwie rzeczy naraz. Dokłada widoczne oznaczenie — domyślnie oficjalną ikonę Komisji Europejskiej, wypaloną w piksele obrazu — oraz wpisuje do pliku standardowe pole IPTC Digital Source Type. Tego pola wymaga Google Merchant Center od grafik AI trafiających do Zakupów Google, a wyszukiwarka na jego podstawie sama dokleja przy zdjęciu etykietę „utworzono przy użyciu AI” — zamiast zgadywać z wyglądu obrazu.

Do tego pilnuje rzeczy, o której łatwo zapomnieć: niczego nie kasuje. Autorstwo, prawa autorskie, profil kolorów, dane aparatu i Content Credentials, jeśli plik je miał — wszystko wraca do pliku wynikowego nietknięte. To nie jest drobiazg techniczny: Kodeks praktyk wymaga zachowania istniejących oznaczeń, a większość narzędzi do obróbki po prostu je gubi.

Czy moje zdjęcia gdzieś trafiają?

Nie. Narzędzie działa w całości w Twojej przeglądarce — możesz odciąć internet po wczytaniu strony i wszystko nadal zadziała.

To nie jest tylko kwestia zaufania: żaden sklep nie powinien wrzucać niepublikowanej sesji produktowej na cudzy serwer, żeby dokleić do niej ikonkę.

Które grafiki trzeba oznaczać, a których nie?

Oznaczenia wymagają grafiki, które wyglądają jak rzeczywistość — wirtualne modelki, produkty w wygenerowanych aranżacjach, zdjęcia z istotnie zmienionym tłem albo dodanymi elementami. Fotorealistyczna grafika produktowa wchodzi w tę kategorię.

Nie musisz oznaczać zwykłego retuszu wspomaganego przez AI: odszumiania, wyostrzania, automatycznych masek czy korekty koloru, która nie zmienia cech produktu. Przepis mówi o treści wprowadzającej w błąd co do tego, co przedstawia, a nie o każdym dotknięciu pliku algorytmem.

Mam grafiki AI zrobione wcześniej — muszę je teraz oznaczyć?

Nie. Komisja Europejska rozstrzygnęła to wprost w wytycznych do artykułu 50: treści wygenerowane przed 2 sierpnia 2026 nie muszą być oznaczane wstecznie. Liczy się data wygenerowania grafiki, a nie data, w której na nią patrzysz. Nie musisz przekopywać całego archiwum sklepu.

W tym samym miejscu Komisja zachęca jednak, żeby starsze materiały oznaczyć dobrowolnie. I tu dochodzi argument, który nie wynika z przepisu, tylko z praktyki: czym właściwie udowodnisz, kiedy dana grafika powstała? Plik bez metadanych nie niesie w sobie żadnej daty wygenerowania, a data pliku na dysku zmienia się przy każdym kopiowaniu i przy każdym zapisie.

Nie masz obowiązku oznaczać starych grafik. Możesz mieć problem z wykazaniem, które z nich są stare.

Dlatego moja rada jest prosta: oznacz przynajmniej te grafiki, które siedzą na kartach produktów i realnie sprzedają. Zajmuje to kilka sekund na plik, a zamienia „muszę pamiętać, które są sprzed terminu” na temat zamknięty. Stanowisko Komisji możesz sprawdzić w źródle — oficjalne FAQ do artykułu 50 AI Act.

Czy to załatwia zgodność z AI Act?

Nie. Temat jest bardziej złożony: Narzędzie pokazuje, co jest w pliku, i dokłada to, czego brakuje — nie orzeka o zgodności z prawem. Zostaje przegląd tego, co w ogóle masz na sklepie (na stronie), i wytyczne dla fotografów oraz agencji, z którymi pracujesz.

Pamiętaj też, że oprogramowanie Twojej strony może usunąć podpisy cyfrowe.

Dwie rzeczy warto rozdzielić. Oznaczenie techniczne, podpisane cyfrowo to obowiązek dostawcy narzędzia AI — Google, OpenAI czy Adobe, nie Twój. Pole, które wpisuje to narzędzie, jest standardowe i czytelne dla platform, ale nie jest podpisane cyfrowo, więc nie zastępuje tamtej warstwy. Twoim obowiązkiem jako publikującego jest oznaczenie widoczne dla klienta — i to jest ta część, którą narzędzie realnie robi.

UWAGA!

Nie jestem prawnikiem. To moje własne analizy przepisów pod kątem fotografii produktowej i grafik dla e-commerce, a nie porada prawna.

Za naruszenie obowiązków przejrzystości z artykułu 50 grozi kara do 15 mln euro albo 3% światowego obrotu firmy — w zależności od tego, która kwota jest wyższa. Jeśli masz wątpliwości dotyczące swojego biznesu, omów je z prawnikiem.

Dlaczego samo oznaczenie w metadanych to za mało?

Bo metadane znikają po drodze — i to znacznie łatwiej, niż się wydaje. Sprawdziłem to na własnych plikach: ta sama grafika zapisana z Photoshopa jako JPG niesie prawie 225 tysięcy bajtów danych o pochodzeniu, a zapisana jako WebP — zero. Nie zrobił tego sklep ani wtyczka. Zrobił to sam program graficzny przy zapisie.

Do tego dochodzi WordPress, który przy generowaniu miniatur potrafi wyczyścić metadane, i wtyczki optymalizujące obrazy, które robią to samo. A prawie każdy sklep konwertuje dziś zdjęcia do WebP, żeby strona wczytywała się szybciej.

Dlatego jedyne oznaczenie, na którym możesz naprawdę polegać, to takie, które jest wypalone w samym obrazie. Metadane traktuj jako dodatek, nie jako zabezpieczenie.

Więcej o tym, jak działają poszczególne warstwy oznaczeń: AI Act w e-commerce — obowiązki sklepów.


Jak Samodzielnie Wykonać Zdjęcia Swoich Produktów? To proste!

Szkolimy, doradzamy, wspieramy – zacznij robić zdjęcia, które sprzedają.



Zapytaj o Wycenę Sesji Produktowej:

Copyright © 2026 Orbin Studio – Fotografia Produktowa i Reklamowa. Wszelkie prawa zastrzeżone.